.

W Bobowej i Szymbarku

Pogórze Rożnowskie i Beskid Niski - 1 lutego 2020

Jakiś czas temu zainteresowałam się Bobową. Buszując po Internecie, odkryłam, że to miasteczko, przez które często przejeżdżamy, jadąc na kolejne wycieczki, ma długą i ciekawą historię, sporo, jak na taką małą miejscowość zabytków, które na dodatek zostały w ostatnich latach gruntownie odnowione. Już od listopada się tam wybierałam, ale jakoś nie wychodziło.

Bezśnieżna zima nie zachęca do górskich wędrówek – sporo się musiałam dotychczas nagłowić, sprawdzać nieustannie prognozy pogody i kamery internetowe, żeby wyszukać miejsca, w których może być ładnie i zimowo. Trochę mnie to zmęczyło i postanowiłam sobie odpuścić.
Przypomniałam sobie o Bobowej. Co prawda prognozy pogody były takie sobie, ale postanowiłam je zlekceważyć, bo ostatnio wcale się nie sprawdzają.

Zamierzałam wybrać się sama, bo moi przyjaciele, kiedy wspominałam im o odwiedzeniu Bobowej, nie byli nią zbytnio zainteresowani. Kiedy kończyłam się ubierać, zadzwoniła Magda. Też była zdziwiona, po co jadę do Bobowej, ale jak to Magda, natychmiast zadeklarowała się, że ze mną pojedzie. Bardzo się ucieszyłam, bo w towarzystwie zawsze raźniej.

Pogoda nam dopisała, świeciło słońce, czasami tylko na chwilę chowając się za chmurami. Temperatura była niesamowita, jak na początek lutego – chwilami dochodziła nawet do 15 stopni. Tu i ówdzie zaczyna pojawiać się pierwsze wiosenne kwiaty.

Bobowa to małe miasteczko położone u stóp Pogórza Rożnowskiego. Została założona jako prywatne miasto szlacheckie już w 1339 roku.

Od samego początku mieszkało tu bardzo dużo Żydów, a w XIX w. był to znany ośrodek chasydyzmu, skupiony wokół dynastii słynnych cadyków Halberstramów, którzy prowadzili tu słynną szkołę talmudyczną.

Naszą wycieczkę rozpoczynamy od odwiedzenia żydowskiego cmentarza, położonego nieco za miastem. Został on założony w wieku XVIII. Zachowało się na nim około 100 nagrobków. W centrum cmentarza mieści się też ohel, w którym pochowani są bobowscy cadycy. Na samym dole cmentarza jest cmentarz z I wojny światowej – nr 132. Są na nim pochowani żołnierze pochodzenia żydowskiego. Ostatnio został odnowiony. Cały cmentarz robi na nas ogromne wrażenie.

 Następnie jedziemy do miasta. Zostawiamy samochód na parkingu przed rynkiem. Oglądamy najpierw ładnie odnowiony dwór Długoszowskich z XVII wieku. Tu wychował się Bolesław Wieniawa-Długoszowski, adiutant Józefa Piłsudskiego. Marszałek gościł w Bobowej u Długoszowskich w 1916 roku. Obecnie w pałacyku mieści się szkoła muzyczna.

Przechodzimy przez ryneczek, na którym jest zabytkowa kapliczka św. Floriana i fontanna z Koronczarką. Bobowa słynie dzisiaj głównie z wytwarzanych tu koronek klockowych. W XIX wieku powstała tu Krajowa Szkoła Koronkarska. Co roku odbywają się Regionalne Konkursy Koronki Klockowej, a od 2000 roku na organizowany tu Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej przyjeżdżają koronczarki z całej Europy. Rok temu została otwarta Galeria Koronki Klockowej, gdzie można nie tylko obejrzeć, ale zakupić bobowskie koronki.

Idziemy do kościoła świętej Zofii. To bardzo stara, gotycka świątynia, powstała w drugiej poł. XV wieku. Jest murowany, z kamienia, a kryty gontem. Przy kościółku także średniowieczna dzwonnica. Przez jakiś czas należał do arian, którzy urządzili w nim stajnię. W XVII wieku wrócił do katolików. Przeżył kilka pożarów, następnie został gruntownie odnowiony na początku XIX wieku. Ostatnio znowy przeszedł gruntowną renowację. Mamy szczęście, bo kościółek jest otwarty i możemy go obejrzeć wewnątrz.

Dalej udajemy się na poszukiwanie synagogi. Po drodze mijamy galerię koronki. Niestety, nie jest czynna w soboty i niedzielę, więc nie możemy jej odwiedzić.

Synagogę znajdujemy niedaleko rynku, po drugiej stronie. Ponoć to jeden z najcenniejszych zabytków żydowskiej architektury sakralnej w Polsce. Zbudowana w poł. XVIII wieku, spłonęła w wieku XIX, odbudowana w dzisiejszym kształcie. Mimo dewastacji przez Niemców, udało się jej przetrwać II wojnę światową, ale opuszczona niszczała. W 1955 roku została przerobiona na warsztaty tkackie dla miejscowej szkoły zawodowej. Kierownictwo szkoły zadbało jednak o zachowanie cennych detali architektonicznych i polichromii. W 1993 roku została odzyskana przez Gminę Żydowską. Rozpoczęto remont, który zakończył się w 2003 roku uroczystym jej otwarciem. Obecnie odbywają się tu  nabożeństwa żydowskie podczas pielgrzymek chasydów do grobów cadyków bobowskich. Mieści się w niej także wystawa koronek i muzeum judaików. Można zwiedzać, ale trzeba zadzwonić (jest podany numer). Ja nie miałam odwagi, może gdyby było nas więcej…Trochę szkoda, ale cóż, jestem tchórzem.

Spod synagogi spacerem wracamy na drugą stronę rynku, żeby bliżej przyjrzeć się kościołowi parafialnemu pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Na oko nie wygląda na stary. Powstał jednak prawdopodobnie już na przełomie XIV i XV wieku, w stylu gotyckim. W XVI wieku był przekształcony w zbór luterański. Później wrócił do katolicyzmu, został przebudowany w okresie baroku, a później kolejny raz w wieku XIX. W środku zachowało się wiele średniowiecznych elementów. Ostatnio świątynia przeszła bardzo gruntowny remont – prace zakończyły się jesienią 2019 roku.

Zaglądamy jeszcze na cmentarz nr 133 z I wojny światowej.

A po drodze zatrzymujemy się przy renesansowym dworze obronnym w Jeżowie. Dwór został zbudowany w II poł. XV wieku, a w XVI wieku otrzymał obecny wygląd. Należy obecnie do liceum plastycznego w Tarnowie i pełni funkcję dydaktyczną. Mieszka tam rodzina opiekująca się dworem i pozwala spacerować po parku i oglądać go zewnątrz. Chcę go pokazać Magdzie, ale boimy się podejść bliżej, bo po podwórku kręcą się dwa duże psy i rezygnujemy. Jest dość mocno zaniedbany – szkoda, że nie nikt się nie postarał o zdobycie funduszy na jego remont, bo to prawdziwa perełka.

Postanawiamy przedłużyć sobie naszą wycieczkę i wrócić przez Grybów, żeby móc zajrzeć do Szymbarku.

W Szymbarku znajduje się wspaniały renesansowy dwór z XVI w. To kasztel obronny, wybudowany przez rodzinę Gładyszów. Ma piękną bryłę, z czterema narożnymi basztami alkierzowymi, arkadową attykę, a ściany ozdobione techniką sgraffito. Miał później różnych właścicieli, był zamieszkały do końca XVIII wieku, potem był używany do celów gospodarskich  jako lamus czy kurnik). Coraz bardziej niszczał. Ostatni przed II wojną właściciel usiłował go odremontować, ale nic z tego nie wyszło. Po wojnie kasztel był remontowany przez kilka pracowni konserwatorskich przez kilkadziesiąt lat. Dopiero otrzymanie unijnych dotacji pozwoliło na dokończenie prac. Wyremontowana została też dworska oficyna. Od 2011 roku dwór funkcjonuje jako Ośrodek Konferencyjno-Wystawienniczy ”Kasztel w Szymbarku”. Można go zwiedzać. Jest w nim całkiem ciekawa ekspozycja muzealna. Mi szczególnie podobały się historyczne, renesansowe  stroje, uszyte przez sądecką Nomina Rosae. Za wzór posłużyły im słynne portrety z tamtej epoki. Przy każdym stroju jest kopia odpowiedniego obrazu i można sobie porównać wierność z oryginałem. To bardzo ciekawy pomysł.

Obok kasztelu znajduje się drewniany dworek z 1920 roku, przeniesiony tu z Gorlic. Postawiono go w miejscu starego, całkowicie zrujnowanego, modrzewiowego dworu Sękiewiczów. Przez jakiś czas mieściło się w nim muzeum, później restauracja. Teraz stoi pusty, ale od wiosny ma być w nim znowu restauracja.

W Szymbarku jest też mały, ale ciekawy skansen wsi pogórzańskiej. Nigdy w nim nie byłam, więc postanawiam nadrobić wreszcie zaległości. Żeby go uatrakcyjnić, poniżej, pod skansenem utworzono bardzo oryginalny plac zabaw dla dzieci i zarazem miejsce, w których będą organizowane różne warsztaty na wolnym powietrzu, np. garncarskie czy pieczenia chleba. Bardzo mi się ten pomysł podoba.

Ostatnim punktem naszego programu jest drewniany, późnobarokowy kościół św. Wojciecha z XVIII wieku, o konstrukcji zrębowej.  Oglądamy go tylko z zewnątrz. W środku są ponoć rokokowe ołtarze i polichromia z 1940 roku.  Byłam w nim kiedyś w wewnątrz, ale był w trakcie remontu i całkiem pusty.

Jak na tak krótką wycieczkę zobaczyłyśmy naprawdę dużo. I okazało się, że często jeździmy daleko, a w najbliższej okolicy jest tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia.