.

Na Trzech Koronach

Pieniny  - 12 stycznia 2020

Warunki w górach nieciekawe. Mało śniegu, na drzewach nie ma okiści, a szlaki mocno oblodzone. Prognozy pogody na niedzielę bez szału, chociaż  tu i ówdzie ma świecić słońce.

Najpierw planujemy Gorce, potem zmieniamy je na Pieniny, bo tam ma być słoneczniej. Jedziemy do Krościenka i wyruszamy na Trzy Korony.

Szlak oczywiście był mocno pokryty lodem, ale można było obejść najgorsze miejsca bokiem, a poza tym mieliśmy nasze niezawodne nakładki na buty z kolcami, więc szło się całkiem nieźle.

Ponieważ w sobotę pokazywane były mgły, także częściowo w nocy, miałam nadzieję na szadź. I w sumie moje oczekiwania się spełniły – co prawda szadź, i to lekka, pojawiła się dopiero na szczycie, ale ten widok wystarczył, żeby mnie zadowolić. Zwłaszcza, że było bezwietrznie, a widoki z Trzech Koron były tego dnia piękne, więc można było spędzić dłuższą chwilę na platformie widokowej.

Jak okiem sięgnąć, niebo było bezchmurne, więc prognozy pogody nie do końca się sprawdziły. Szkoda, bo gdybyśmy wiedzieli, że będzie tak pięknie, to może byśmy się zdecydowali na Babią Górę.

Żeby nie wracać tą samą drogą, poszliśmy jeszcze na Zamkową Górę.

Tym razem wycieczka była bardziej udana, niż oczekiwaliśmy, w przeciwieństwie do tej na Koziarz w ubiegły tygodniu.