.

Nareszcie biało!

Beskid Sądecki - Eliaszówka - 30 grudnia 2019

Wreszcie udało mi się znaleźć chwilę i w miarę ładny dzień, żeby się gdzieś wybrać. Noga, mimo zabiegów, nadal mocno mnie boli, ale nie jestem już w stanie dłużej wytrzymać bez chodzenia. Jadę do Kosarzysk, żeby spróbować, czy dam radę.

Pierwszy raz tej zimy widzę śnieg. Jestem szczęśliwa, bo kocham zimowe widoki i czekałam na nie już od listopada. A zima jakoś nie chciała przyjść. Nawet w Tatrach było go jak na lekarstwo.

Lekki mrozik, okiść na drzewach – nawet chwilami wychodzi słońce – jest piękne. Wdrapuję się na Przełęcz Gromadzką. Wita mnie widok Tatr. Co prawda wierzchołki zakrywają chmury, ale i tak jestem zadowolona. Planowałam, że może pójdę w stronę Rusinowego Wierchu, bo dawno tam nie byłam. Niestety, śniegu jest sporo, a szlaki zbyt mało przetarte, jak na moje możliwości. Na dodatek noga boli coraz mocniej. Powinnam wracać, ale nie zamierzam. Idąc na górę widziałam, że szlakiem na Eliaszówkę  przejechał ratrak. Postanawiam, że pójdę w tamtym kierunku, chociaż pewnie nie dojdę.

Zagryzam zęby i idę, chociaż noga boli jak diabli. Pod wieżę widokową dochodzę ostatkiem sił. Widoki z góry wynagradzają mi ból. Ale czy dam radę teraz wrócić?

Gorąca herbata, kanapka, i ruszam w drogę powrotną. Staram się nie myśleć, jak to daleko. Ale Opatrzność czuwa nad moją głupotą. Najpierw zauważam drogę prowadzącą w dół. Jest pięknie odgarnięta pługiem. Według mnie powinna schodzić do Suchej Doliny. Trochę się boję, ale muszę zaryzykować, bo to na oko, duży skrót.

To świetna decyzja. Bardzo szybko jestem na dole. Wychodzę na drogę nawet niżej, niż się spodziewałam. I to na dodatek prosto na jadące drogą w dół sanie. Nie waham się ani chwili, i wykorzystuję nadarzającą się okazję. Zatrzymuję gospodarza. Chętnie zabiera mnie ze sobą.

Muszę przyznać, że to była ekstremalna jazda! Jechaliśmy szybko, saniami mocno szarpało na posypanej żwirem, stromej, krętej drodze. A kiedy wjechaliśmy na wyboisty, kamienisty skrót, dopiero się zaczęło! Długo tej przejażdżki nie zapomnę! Ale było super!