Rośliny naczyniowe

Tatry z Kołem Szalonych Emerytów

Wodospady Zimnej Wody i Skalnate Pleso
- 24 lipca 2019

Spotykam Panią Basię, która jest inicjatorem i organizatorem Koła Szalonych Emerytów, działającym przy sądeckim oddziale PTT. W każdą środę przygotowuje dla seniorów kolejną ciekawą wycieczkę, na którą zawsze jest sporo chętnych. Byłam z nimi na dwóch wycieczkach w 2016 roku i byłam bardzo zadowolona. Obiecywałam sobie, że będę we wakacje częściej z nimi jeździć, ale jakoś się nie składało.
 
Okazuje się, ze jadą tym razem w słowackie Tatry na Skalnaté pleso. Właściwie, czemu nie? Tatry, miłe towarzystwo, dawni znajomi, niespieszne tempo… czegoż można chcieć więcej?

Zapisuję się na ten wyjazd.

Podczas wycieczki okazuje się, że grupa dzieli się od razu na dwie – słabszą, która realizuje tylko część trasy powolnym tempem i tzw. „Grupę szturmową – wysokogórską”. Dołączam oczywiście do tej drugiej. Nie będę przecież dreptać tylko do Schroniska Zamkovskiego (Zamkovského chataZamka) i z powrotem.

I od razu czuję się tak, jak na moich pierwszych wycieczkach z PTT sprzed kilkunastu laty. Ledwo wytrzymuję tempo narzucone przez seniorki. Marszobieg na Hrebionok mnie przeraża. Zapisałam się na spokojną, „geriatryczną” wycieczkę, miałam delektować się spokojnie widokami, robić zdjęcia, a tymczasem z trudem nadążam za emerytkami po siedemdziesiątce. (Pani Czesia właśnie skończyła 80 lat, a zasuwa tak, jak młody energiczny przewodnik PTT czy PTTK). Na Hrebionoku jesteśmy w dużo krótszym czasie, niż to jest przewidziane na słowackich szlakowskazach.

Na szczęście, część grupy podziela moje zdanie co do tempa i trochę zwalniamy. Reszta wycieczki upływa nam już w spokojniejszym tempie, chociaż Pani Czesia z kilkoma koleżankami idzie przez cały czas równie szybko, jak na początku. Podobno ćwiczą kondycję przed wyjazdem w Alpy. Są niesamowite. Ja idę sobie przez większość wycieczki swoim tempem, sama, jak lubię, mając świadomość, że sporo osób jest dość daleko za mną.

Pogodę mamy taką sobie, jest ciepło, ale trochę pochmurnie i mglisto. Ale nie pada, a co jakiś czas zdarzają się przebłyski słońca. Ale zważywszy na prognozy pogody na ten dzień, to jest wspaniale.

Ponieważ poprzedniego dnia były w Tatrach mocne opady deszczu, to Wodospady Zimnej Wody (Vodopády Studeného potoka, Studenovodské vodopády) prezentują się wyjątkowo efektownie. Dla nich samych było warto się wybrać na tę wycieczkę.

Skalnate Pleso (Skalnaté pleso) robi na mnie przygnębiające wrażenie, jak każda góra, zniszczona przez wyciągi i szlaki narciarskie.

Niebieski szlak, którym idziemy od Skalnatego Plesa jest jednak całkiem ładny. I nie ma na nim, w przeciwieństwie do zatłoczonego dojścia z Hrebionoka na Skalnate Pleso, prawie żadnych turystów. Potem zmieniamy szlak na zielony, dochodzimy nim do żółtego, idącego Doliną Zieloną Kieżmarską (dolina Zeleného plesa) i schodzimy na parking, gdzie ma przyjechać po nas autokar. Robimy w ten sposób 16 kilometrów. Całkiem sporo.

Może to nie była typowa dla mnie wycieczka w Tatry, ale trochę tatrzańskich klimatów jednak było. Wspaniałe wodospady, widok na Sławkowski i Łomnicę, mały, ale ładny Łomnicki Staw, obrośnięty sporą ilością kwitnących roślin – wszystko to spowodowało, że wróciłam z tej wyprawy bardzo zadowolona. No i oczywiście pełna podziwu dla entuzjazmu, energii i kondycji starszych koleżanek.