Rośliny naczyniowe

Polskie Beskidy Wschodnie - 3

Bieszczady - Połonina Caryńska
Góry Sanocko -Turczańskie - Moczary,  Bandrów Narodowy, Jałowe
30 czerwca 2019

Trzeci dzień to Połonina Caryńska. Pakujemy się, kupujemy pyszny miód od naszych gospodarzy i jedziemy do Bereżek. Tutaj wychodzimy na szlak. Poza nami nikt nim nie idzie. A trasa jest piękna. Mijamy schronisko studenckie i krzywulcowymi (przyswoiłam sobie nowe słowo) lasami bukowymi docieramy na połoninę.

Planujemy znowu wrócić tą samą drogą, ale po drodze Marta z Krzyśkiem podejmują decyzję, że zejdziemy do Ustrzyk Górnych. To dobra decyzja, chociaż zejście nie jest przyjemne, bo mocno strome.  Na dole bez problemu wynajmujemy busa  i po chwili jesteśmy na parkingu przy kampingu w Bereżkach.

Odświeżamy się nieco, bo dzień jest cieplejszy niż poprzednie, jemy obiad, i wyruszamy w drogę powrotną. No, niezupełnie. Mamy w planach obejrzenie jeszcze trzech cerkwi – w Moczarach, Bandrowie Narodowym (przeniesiona z Jasienia) i Jałowem. Ta ostatnia jest pięknie położona na wzgórzu, wśród pól, daleko za wsią.

W Bandrowie ma być dużo starych domów. I rzeczywiście są. Jeden z nich wygląda bardzo malowniczo - stoi przed nim krowa z cielaczkiem. Koniecznie chcę tą chałupę sfotografować. Ale krowa nie jest tak łagodna jak żubry. Ostro rusza w moim kierunku, zasłaniając sobą cielaka. Muszę się szybko wycofać, bo wygląda to groźnie.

A potem już naprawdę musimy wracać, bo robi się późno. Jeszcze tylko zatrzymujemy się na chwilę w cukierni Szelców na pyszne lody i szczęśliwi jedziemy do domu.

To był wspaniałe trzy dni! Pogoda była wprost wymarzona, nocleg, tani i przyzwoity, udało nam się załatwić z dnia na dzień, a program był bardzo bogaty i urozmaicony. Wróciliśmy szczęśliwi i wypoczęci do domu.

Bieszczady są wspaniałe!