Rośliny naczyniowe

Polskie Beskidy Wschodnie - 2

Bieszczady - Bukowe Berdo, Dźwiniacz Górny
29 czerwca 2019 

Dzisiaj mamy z Mucznego wejść na Bukowe Berdo. Krzysiek z Martą jeszcze nie szli tym szlakiem. Jestem szczęśliwa, bo myślałam, że połonin tym razem nie będzie, bo oni lubią plątać się po różnych dzikich i mało uczęszczanych miejscach. Dzień jest tak piękny jak wczoraj. Poniżej dwudziestu stopni, słońce i malownicze chmury.

U wejścia do parku wita nas lis Mateusz – przyplątał się tam niedawno i nie chce odejść. Wyleguje się na małej łączce i zadowolony z siebie pozuje turystom.

Szlak bardzo ładny, podejście wygodne, szybko wyprowadza na połoninę. Teraz już tylko przyjemny spacer, dość jak na połoninę, urozmaiconym terenem – skały, jarzębinowe laski. Moim zdaniem, jest to druga, po Połoninie Bukowskiej, najładniejsza połonina.

Sporo kwitnących roślin, zwłaszcza urokliwe są naskalne „ogródki”. Kwitnie m.in. gożdzik skupiony, złocień baldachogroniasty, fiołek dacki, przytulia Schultsa, lilia złotogłów, prosienicznik jednogłówkowy.

Dochodzimy do najwyższego punktu i schodzimy tą samą drogą, bo mamy jeszcze na ten dzień inne plany.

Na dole jemy lekki obiad i jedziemy do Tarnawy Niżnej. Mamy tam przejść się ścieżką przyrodniczą „Do Dźwiniacza”. Prowadzi ona przez rozległe łąki nad Sanem tuż przy granicy z Ukrainą.

Całkowicie płaski teren – inne oblicze Bieszczad. Ale jest tutaj tak pięknie! Rośnie tu, występujący w Polsce dziko tylko w Bieszczadach, wieczornik damski biały. Jest go w tym miejscu bardzo dużo.

Docieramy do dwóch dawnych cmentarzy – kiedyś była tu wieś – Dźwiniacz Górny. Została zlikwidowana w 1946 roku w ramach Akcji „Wisła”. Poza cmentarzami, przydrożnymi kapliczkami i wielkimi lipami, tylko rosnąca tutaj tawuła ożankolistna świadczy o tym, że mieszkali tu kiedyś ludzie.

Potem jeszcze przygotowaną, choć nieoznaczoną ścieżką docieramy do torfowiska Dźwiniacz.

A później wracamy malowniczymi łąkami, przez które prowadzi także ścieżka przyrodnicza. Nie jest to dróżka – po prostu nadleśnictwo wykasza ścieżkę przez łąki, żeby można było przejść. To świetny pomysł, bo robi się w ten sposób kółeczko i są stamtąd piękne widoki.

Sporo tego dnia przeszliśmy – najpierw połonina, a potem około 9 kilometrów łąkami – w sumie 22 kilometry. Trochę to czujemy, ale było warto! Długo jeszcze będą mi się śniły te piękne łąki w Dźwiniaczu.