Rośliny naczyniowe

Polskie Beskidy Wschodnie - 1

Góry Sanocko-Turczańskie - Jaworniki (909 m.n.p.m.)
Bieszczady - Muczne
- 28 czerwca 2019

Jedziemy w Bieszczady! Wreszcie! Ostatni raz latem byłam tam dawno, w 2013 roku. Co prawda nie wiem, jakie mamy plany, poza tym, że noclegi mamy w Pszczelinach i zajrzymy do zagrody żubrów w Mucznem. Co do reszty, Marta nie chce mi nic więcej powiedzieć.

Okazuje się, że na pierwszy dzień moi przyjaciele zaplanowali cerkwie w Górach Sanocko-Turczańskich i wejście na ich najwyższy szczyt – Jaworniki (909 m n.p.m.).

Zaliczamy po kolei cerkwie – w Ustianowej Górnej,  Równi,  Hoszowczyku,  Hoszowie, Rabem i Żłobku.

W Żłobku zostawiamy samochód i wdrapujemy się na Jaworniki. To właściwie ostatni brakujący mi szczyt do Korony Karpat Polskich, więc Marta i Krzysiek zrobili mi prezent.

Potem po zejściu, też w Żłobkach, jemy obiad. Knajpka nieciekawa, ale jedzenie świeże i pyszne.

Po obiedzie jedziemy do zagrody żubrów w Mucznem. Od dawna chcieliśmy tam pojechać, ale zawsze jakoś brakowało nam czasu. Najwyższa pora nadrobić tę zaległość.

I od razu mamy niesamowite szczęście. Tuż za bramą spotykamy podekscytowanego leśniczego. Żubry z zagrody całe przedpołudnie spędziły schowane, tak że nie można ich było zobaczyć. Dopiero niedawno się pokazały. Ale to jeszcze nic. Wychowany w zagrodzie samiec, który został wypuszczony na wolność, czuje sentyment do tego miejsca i czasami przyprowadza tu swoje stado. Przed chwilą akurat dzikie żubry przyszły.

Kilka żubrów pasie się spokojnie na brzegu lasu naprzeciwko zagrody. Jedynym zabezpieczeniem są dwie taśmy pod prądem – takie, jakich powszechnie używa się na pastwiskach dla krów. A żubry są tak blisko, że można je dotknąć. W ogóle nie reagują na przyglądających się im ludzi. Bardzo często krowa na pastwisku nie pozwala tak blisko do siebie podejść. A mają między sobą świeżo urodzone cielątko. Śliczny jest taki mały żuberek. Po kwadransie „pozowania”,  powoli zagłębiają się w lesie.

W zagrodzie żyje 13 żubrów, natomiast tych dzikich, na wolności, jest w Bieszczadach około 550 sztuk. Przemieszczają się swobodnie i jak się ma szczęście, to można je zobaczyć. Dlatego na drodze do Mucznego obowiązuje duże ograniczenie prędkości, do którego niestety nie wszyscy się stosują, nie zdając sobie chyba zupełnie sprawy z zagrożenia.

Mocno podekscytowani opuszczamy Muczne i jedziemy do Pszczelin, gdzie mamy załatwione przez Martę noclegi. Potem jeszcze mały spacer, kolacja, degustacja mojej eksperymentalnej nalewki (sosnówka z dodatkiem pigwy - ponoć pyszna), zerknięcie na mapę i idziemy spać. Przed nami kolejny dzień w Bieszczadach – musimy się wyspać.