Rośliny naczyniowe

Trzy Korony, Góra Zamkowa, Czertezik, Sokolica

Pieniny Właściwe (Środkowe) - 26 czerwca 2019

Zachciało mi się w góry. Strasznie! Nic mnie nie obchodziło, że ma być okropny upał. Jakoś to będzie.

Obudziłam się koło trzeciej nad ranem. Przewracałam się z boku na bok, bezskutecznie usiłując zasnąć. Koło czwartej nagle mnie olśniło. Ty głupia babo! Skoro nie śpisz, to wstawaj, ubieraj się i w góry! Rzadko masz okazję wyjechać na wycieczkę tak wcześnie!

Przed szóstą byłam już na parkingu w Krościenku. I już było gorąco. Ale szło się całkiem przyjemnie. Cały czas w cieniu. Nikogo. Na Trzech Koronach byłam o ósmej.  Na platformie jeden sympatyczny pan. Zachwycony widokami, bo to jego pierwszy raz w tym miejscu.

Pod szczytem zauważam unikatową roślinkę. Mokrzyca szczeciolistna. Rośnie w Polsce tylko na skałach Trzech Koron. Malizna. Trzy, może cztery centymetry wysokości, pięć kwiatuszków na krzyż. Ale jest! Zauważyłam ją! Wiedziałam, że tam rośnie, ale nigdy nie liczyłam, że uda mi się ją wypatrzyć i sfotografować.

Kiedy męczę się z aparatem, żeby zrobić kilka zdjęć i nie uszkodzić tej bezcennej roślinki, dzwoni Marta. Udało się jej załatwić noclegi na weekend w Bieszczadach. Jedziemy!

Pięć minut – dwie chwile szczęścia! Życie jest piękne!

Postanawiam pójść jeszcze na Górę Zamkową i Sokolicę. Przecież nie wrócę tak wcześnie do domu. A powinnam. Tak by nakazywał zdrowy rozsądek. Mimo cienia, to niesamowity wysiłek. Najpierw moje osłabienie zwalam na brak kondycji. Potem uświadamiam sobie, że to skutek nieprawdopodobnego upału. Na Sokolicę docieram ledwie żywa.

Ale w sumie to było przyjemne przejście. Turystów prawie wcale, a z reguły są ich tu tłumy na szlaku.

Najpierw wdaję się w rozmowę z pracownikami PPN, którzy wycinają uszkodzone drzewa, będące zagrożeniem dla turystów. Po raz pierwszy widzę z bliska coś takiego  – ogromne drzewo walące się z przeraźliwym hukiem i tratujące wszystko wokół!  Niesamowite wrażenie!

Potem ucinam sobie pogawędkę z kolejnym pracownikiem parku, tym razem sprzedającym bilety na Sokolicę. Jest miłośnikiem zwierząt i opowiada mi swoje przygody ze spotkań z nimi. Ostatnio wypatrzył rysia.Tylko jeszcze nie widział niedźwiedzia, a marzy o tym od dawna. Ja chwalę się, że widziałam, więc patrzy na mnie z zazdrością. I nie bardzo pomaga pocieszenie go, że z bardzo daleka. Ale widziałam, a on nie!

Jakoś udaje mi się dowlec do samochodu i bezpiecznie wrócić. Ale Bogiem a prawdą, powinnam była grzecznie siedzieć w domu i przeczekać ten straszliwy upał, a nie włóczyć się po górach!