Rośliny naczyniowe

Okolice Preszowa

Słowacja - 2 czerwca 2019
Veľký Šariš, Brežany, Radatice, Rezerwat Dunitová Skalka, Kamenica 

W ubiegłym roku, podczas jednej z naszych wycieczek na Słowację, po drodze zauważyłam ogromny zamek, a właściwie ruiny. Marta powiedziała, że to Zamek Szaryski. Oczywiście zaraz zapragnęłam go zobaczyć.

Szukając pomysłu na kolejną wycieczkę, znalazłam opis małego rezerwatu przyrody Dunitová Skalka, niedaleko Preszowa. Miały tam rosnąć dwie paprocie, których jeszcze nie miałam sfotografowanych. Trzeba było jednak wyszukać więcej miejsc do zobaczenia, bo dla samego rezerwatu nie opłacało się tak daleko jechać. Postanowiłam połączyć to ze  zwiedzeniem Zamku Szaryskiego. Znalazłam także piękną cerkiewkę w Breźanach dla Krzyśka. Kupiłam mapy tej części Słowacji, bo jeszcze ich nie mieliśmy i w ubiegłym roku radziliśmy sobie przy pomocy wyduków map z Internetu.

Najpierw pojechaliśmy zobaczyć zamek (Šarišský hrad) w Wielkim Szaryszu (Veľký Šariš).   
Prowadzi do niego 3-kilometrowa ścieżka przyrodnicza ładnym lasem. Tuż za parkingiem znalazłam nową dla mnie roślinkę – przetacznika ząbkowanego. Zamkowe wzgórze to rezerwat przyrody. Rośnie tam ponoć kosaciec trawolistny, ale jak się później okazało, trzeba mieć specjalne pozwolenie, żeby wejść w tą część rezerwatu, gdzie można go znaleźć. Trudno. Nie mam w tym roku szczęścia do kosaćców.
Zamek jest rzeczywiście wart zobaczenia. To czwarty co do wielkości zamek Słowacji. Powstał w średniowieczu  (XIII w.) w miejscu dawnego słowiańskiego grodziska w celu ochrony tzw. Drogi Toryskiej (Toryská cesta) – ważnego szlaku handlowego. W XVII wieku został mocno uszkodzony po wybuchu prochowni. Teraz to tylko ruiny, ale częściowo ostatnio odbudowane. Niedawno udostępniono dla turystów zamkową wieżę. Warto odwiedzić ten zamek właśnie dla widoków, jakie można z niej zobaczyć. Coś niesamowitego!

Kiedy schodzimy ścieżką z powrotem, zauważamy puchacza, siedzącego na gałęzi 5 metrów od nas. Niestety, zanim udaje nam się ustawić aparaty, ptaszysko, spłoszone naszą obecnością, odlatuje. Pierwszy raz widziałam puchacza na wolności. I to tak z bliska.

Wielki Szarysz to także słynne centrum piwowarskie. Już w średniowieczu warzono tu piwo na chmielu, porastającym zamkowe wzgórze. Dawnych tradycje  kultywuje Browar Szarysz ( Pivovar Šariš), znany m.in. z piwa Smädný mních, nawiązującego do trunku warzonego na Zamku Szaryskim przez mnichów.

Potem jedziemy zobaczyć grekokatolicką cerkiew Św. Łukasza Ewangelisty w Breźanach. Została zbudowana w I poł. XVIII w. Podobno to jedyna cerkiew w tej części Słowacji.  Jest piękna. I bardzo ciekawa. Bardzo różni się wyglądem od dotychczas przez nas widzianych. Jest też ładnie położona.

Ruszamy dalej. Po drodze zatrzymujemy się w Radaticach. Jest tu wart zobaczenia kościół. Został zbudowany we wczesnym średniowieczu, a przebudowany w wieku XVII w stylu renesansowym.

Stamtąd wyruszamy już na poszukiwania mojego rezerwatu. W Sedlicach szybko znajdujemy wejście na ścieżkę przyrodniczą, prowadzącą przez rezerwat. Jest mocno zarośnięta, zdaje się, że niewiele turystów odwiedza ten zakątek.
Rezerwat Dunitová Skalka został włączony do europejskiego zespołu obszarów chronionych Natura 2000. Jego osobliwością jest występowanie skały, z którą wiąże się obecność określonych gatunków roślinnych – serpentynitów. Jest to rodzaj zmienionej skały, wykorzystywanej do produkcji azbestu. Składa się z serpentynitu, lizardytu i chryzotylu.
Udaje mi się znaleźć obie paprocie – zanokcicę klinowatą, która rośnie tutaj w ogromnej ilości, i zanokcicę serpentynową. Jestem tak szczęśliwa, że zapominam o sfotografowaniu skałek. Ale Krzysiek obiecuje mi użyczyć swoje zdjęcia.

Wracamy inną drogą. Prowadzi przez las, jest kręta i stroma, a na dodatek bez asfaltu. Ale jakoś daję radę. Szczęśliwie docieramy do Hrabkova, a stamtąd jedziemy już w stronę Polski.

Ponieważ mamy jeszcze czas, proponuję, abyśmy zatrzymali się jeszcze w Kamenicy i obejrzeli Kamenicky hrad. Wzgórze, na którym znajdują się ruiny tego zamku, to część mojego ulubionego Pieninskégo bradlovégo pasma.
Zamek został zbudowany w XIII wieku. Zburzony w XVI wieku. W XIX materiał skalny i pozostałe jeszcze resztki zamku wykorzystano do budowy gorzelni. Pozostały tylko resztki wieży. Obecnie dokonano częściowej rekonstrukcji zamku i całe wzgórze zamkowe udostępniono do zwiedzania, wykonując sieć ścieżek.

Zajrzenie tutaj to strzał w dziesiątkę. Okazuje się, że jest tu bardzo bogate stanowisko zawilca wielkokwiatowego, którego tak bezskutecznie szukaliśmy w Żywcu. Dosłownie brodzimy w zawilcach. Całe zamkowe wzgórze jest nim porośnięte. Trafiliśmy akurat na pełnię kwitnienia tej pięknej i rzadkiej rośliny. A jak dodatkowo znajduję jeszcze zarazę czerwonawą, to moje szczęście nie ma granic.

To była wspaniała wycieczka! A po drodze już zaplanowaliśmy w te okolice następną!