Rośliny naczyniowe

Majówka z Lilą i Markiem w Małych Karpatach - 1

Słowacja - 1 maja 2019
Červený Kameň

Kolejna majówka i znowu wyprawa z Lilą i Markiem na Słowację.

Tym razem jedziemy dalej, bo aż w okolice Bratysławy. Znajduje się tam małe pasmo górskie o nazwie Małe Karpaty. Ma ono długość około 100 km, a szerokość tylko ok. 15 km. To także niewysokie góry - Małe Karpaty mają stosunkowo niewielkie wysokości bezwzględne (500-700 m n.p.m.), ale za to są wyniesione aż o 300-600 m ponad poziom otaczających je nizin. Większą ich część zajmuje Park Krajobrazowy Małe Karpaty (Chránená krajinná oblasť Malé Karpaty).

Główną jego atrakcją  są formacje skalne, doliny i zjawiska krasowe. W Smolenickim krasie (Smolenický kras) znajduje się jaskinia Driny - jedyna w zachodniej Słowacji jaskinia udostępniona dla zwiedzających.

Małe Karpaty to także teren uprawy winorośli, a co za tym idzie, jest tu mnóstwo winiarni  i miejsc, gdzie można degustować i kupić lokalne wina.

Dla mnie najbardziej interesującym miejscem, z uwagi oczywiście na unikatową roślinność, jest rezerwat Devínska Kobyla, położony na najdalej wysuniętym na zachód fragmencie Karpat. Udało mi się zdobyć sporo informacji na temat występujących tu roślin, więc z niecierpliwością czekam na wyjazd.

Marek oczywiście zaplanował naszą wycieczkę (biorąc pod uwagę moje sugestie), załatwił noclegi, co nie było wcale takie łatwe, więc musieliśmy się zadowolić gorszymi warunkami, niż w poprzednich latach.

Wyruszyliśmy w środę wcześnie rano. Granicę przekroczyliśmy w Lipnicy-Winiarczykówce.

Za nowym Miastem nad Vagiem zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscowości Očkov. Marek wygrzebał gdzieś informację o znajdującym się tam kurhanie z młodszej epoki brązu, więc musieliśmy go oczywiście zobaczyć. Poza kurhanem, w tym miejscu w XVI wieku był renesansowy kasztel, po którym zostały tylko ruiny. W XIX wieku funkcjonowała tu także cegielnia, a wreszcie podczas II wojny światowej wybudowany został bunkier typu Tobruk. Tak, że ten mały skrawek terenu miał rzeczywiście bogatą historię.

Stamtąd pojechaliśmy do miejscowości Častá, gdzie mieliśmy noclegi. Rozpakowaliśmy się szybciutko i podjechali obejrzeć znajdujący się tutaj jeden ze słynniejszych słowackich zamków – Červený Kameň.

To olbrzymie zamczysko, usytuowane na wysokiej kwarcytowej skale, stąd nazwa. Powstał w XIII w jako zamek królewski, mający służyć do obrony zachodniej granicy Węgier. W XVI wieku przeszedł w posiadanie słynnej rodziny bogatych finansistów, Fuggerów. Został wtedy gruntownie przebudowany. Najpierw zbudowano ogromne piwnice, mające w założeniu służyć do przechowywania towarów, którymi właściciele handlowali. Są to największe piwnice w Europie Środkowej. Ciekawostką jest fakt, że nie zostały wykopane, a zbudowane na powierzchni. Rzeczywiście są wspaniałe i warte obejrzenia. Podobno powstały w oparciu o prace teoretyczne Albrechta Dürera.
Dopiero później na tych piwnicach zbudowano część mieszkalną zamku. Została pod koniec XVI wieku przebudowana z inicjatywy następnych właścicieli – rodu Pálffych. Zamienili oni zamek w wygodną siedzibę rodową.
Obecnie na zamku są bogate zbiory mebli, obrazów, broni czy porcelany.
Zobaczyć można też piękną salę Terrena - sztuczną jaskinię, w której kiedyś było jeziorko i działające fontanny, aptekę czy bibliotekę.

Wieczorem zaglądamy jeszcze do znajdującej się obok naszego pensjonatu słynnej winiarni - „Fugerovej piwnicy”.

A potem idziemy na mały spacer. Marek znalazł na mapie szlak turystyczny prowadzący przez dolinkę, ale szczerze mówiąc nie jest on zbyt ciekawy.