Rośliny naczyniowe

Cergowa

Beskid Niski - 17 marca 2019
Wycieczka z sądeckim oddziałem PTT

Niedziela była zapowiadana piękna, a ja jakoś nie miałam żadnego pomysłu na wycieczkę. Zwłaszcza, że chciało mi się już wiosny, a w górach jest jeszcze sporo śniegu. Kusiło mnie, żeby pojechać w okolice Leska i poszukać tam śnieżycy karpackiej, ale to daleko, a nie miał kto ze mną pojechać.

Wybrałam więc wyjście awaryjne. Sądeckie PTT organizowało wycieczkę na Cergową. Dawno tam nie byłam, właśnie została oddana do użytku nowa wieża widokowa, a poza tym powinny kwitnąć przebiśniegi.

W piątek były na szczęście jeszcze dwa miejsca – akurat dla mnie i Magdy, którą udaje mi się zachęcić do tej wyprawy.

Wyjeżdżamy z Nowego Sącza przy pięknym, bezchmurnym niebie.Taka pogoda towarzyszy nam aż do Dukli. Tu witają nas ciemne chmury, zgodnie zresztą z prognozami pogody. Wieje też chłodny wiatr. Ale podobno koło południa tutaj też ma wyjrzeć słońce.

Podjeżdżamy na wzgórze Zaśpit, gdzie znajduje się Pustelnia św. Jana z Dukli, założona w 1769 roku po jego beatyfikacji. Obecny kościółek (trzeci z kolei) został zbudowany w latach w latach 1906-1908 w stylu neogotyckim. Obok świątyni znajduje się drewniany dom rekolekcyjny, tzw. Dom Pustelnika oraz taras ze sztuczną grotą, mieszczącą źródełko, z którego czerpią wodę pielgrzymi. Na ścieżkach wokół kościoła rozmieszczono kapliczki Drogi Krzyżowej.

Stamtąd czerwonym szlakiem wyruszamy na Cergową.

Przyroda na zboczach Cergowej budzi się do życia. Wychodzi  czosnek niedźwiedzi, zaczynają kwitnąć żywce gruczołowate, a pod szczytem łanowo kwitnie śnieżyczka przebiśnieg.

Im wyżej, tym bardziej wieje. Na wieżę widokową wchodzę tylko na chwilę, zresztą widoków nie ma żadnych. Próbuję zrobić jakieś zdjęcia, ale wiatr dosłownie wyrywa mi aparat z rąk.

Pod wieżą robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i szybko stamtąd uciekamy.

Idziemy dalej czerwonym szlakiem, aż do skrzyżowania ze stokówką. Tutaj, na południowym zboczu  wschodniego ramienia Cergowej znajduje się Jaskinia Gdzie Samolot Spadł. Została ona odkryta przypadkowo w czasie II wojny światowej, gdy spadł tam w 1944 roku niemiecki samolot transportowy. Ma trzy otwory wejściowe, jest długa na 20, a głęboka na 5 metrów.

Wychodzi obiecane słońce i robi się przyjemnie ciepło.

Usiłując nie utopić się w błocie, docieramy następnie do żółtego szlaku, którym schodzimy pod dawną łemkowską cerkiew grekokatolicką w Zawadce Rymanowskiej.Tu czeka na nas autokar. Część grupy idzie jeszcze zdobyć Piotrusia.

Reszta, w tym ja z Magdą, jedziemy czekać na nich na polu biwakowym w przysiółku Stasianie wsi Tylawa. Pieczemy sobie kiełbasę na ognisku, a potem idziemy we dwie na spacer brzegiem Jasiołki. Tu już wiosna na całego. Zieleni się czosnek niedźwiedzi, czuć wkoło jego mocny zapach. Łanowo kwitnie cebulica dwulistna. Kwitnie wawrzynek wilczełyko. Jest go tu bardzo dużo.

Obudziły się też żaby trawne. Wygrzewają się na słońcu, nabierając energii przed czekającymi je godami. Musimy uważać, żeby ich nie rozdeptać.

A po spacerze, biorąc przykład z żab, rozsiadamy się i wygrzewamy w promieniach wiosennego słońca.

To była bardzo przyjemna wycieczka.