Rośliny naczyniowe

Wreszcie zimowo!

Beskid Sądecki - Eliaszówka - 2 grudnia 2018

W sobotę, w którą początkowo planowałam się gdzieś wybrać, jest spory mróz, a potem się chmurzy. Rezygnuję więc z wycieczki i zabieram się za porządki. Jak się da, to pojadę gdzieś w niedzielę.

W niedzielę rano jest zachęcająco. Nie mam co prawda z kim jechać, ale nie stanowi to dla mnie przeszkody. Zbieram się sprawnie i wyruszam. Świeci słońce, jest lekki mrozik, więc zapowiada się ładny dzień. A w górach powinien być już chyba śnieg!

Jadę moją tradycyjną trasą. Przed Starym Sączem zaczyna bardzo mocno wiać. Muszę zwolnić, bo mam uczucie, że zaraz mnie zwieje z drogi. Za Barcicami robi się ponuro. Chowa się słońce, a góry toną we mgle. Śniegu, na który liczyłam, też nie ma. Humor mi się psuje.

Spróbuję pojechać do Kosarzysk. Tam z reguły nie wieje i jest nadzieja na śnieg.

W Kosarzyskach śniegu nie ma. Kiedy dodatkowo wjeżdżam na pusty parking, zaczynam się obrzucać brzydkimi wyrazami. Głupia babo! Jest paskudnie! Wszyscy mądrzy ludzie siedzą w domach, a tobie zachciało się wycieczki! Mam nawet ochotę wrócić. Ale trudno. Jak już tu przyjechałam… Jakaś kara za głupotę musi być. Przynajmniej będę miała trochę ruchu.

W Suchej Dolinie wiatr rzeczywiście nie wieje, jest całkiem przyjemnie, chociaż mglisto. Na Obidzy poprawia mi się humor, bo śniegu jest zdecydowanie więcej. No i piękna szadź.

Przełęcz Gromadzka tonie jednak we mgle i na dodatek wieje. Decyduję się więc na Eliaszówkę. To dobry wybór. Nie ma wiatru. Szlak początkowo nieciekawy, staje się coraz piękniejszy, bo w miarę, jak zbliżam się do szczytu, śniegu i szadzi jest coraz więcej i robi się bajkowo. Szkoda tylko, że jest tak mglisto. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko błękitnego nieba. Ale nawet bez słońca jest pięknie!

Widoków z wieży na Eliaszówce nie ma niestety żadnych, bo mgła jest tu jeszcze większa. Ale sama wieża, pokryta szadzią, wygląda bardzo malowniczo.

A w drodze powrotnej mgła się chwilami rozwiewa i odsłania miejscami trochę błękitu. Tylko ciut, ciut, ale to wystarczy, żeby świat od razu zrobił się piękniejszy.

Wracam bardzo zadowolona do domu, bo znowu miałam udany dzień!