Rośliny naczyniowe

Makowica

Beskid Sądecki - 17 listopada 2018

Sobota ma być słoneczna, ale bardzo chłodna. Planuję wycieczkę po cmentarzach z I wojny na Pogórzu Strzyżowskim. Ale Marek z Lilą nie bardzo mają ochotę marznąć, więc nie ma kto ze mną pojechać.

A mnie nosi –  o ile będzie słońce, to muszę się gdzieś koniecznie wybrać.

Ranek okazuje się pochmurny, ale nie osłabia to mojej chęci „pochodzenia sobie”. O dziewiątej wyruszam tradycyjnie w stronę Rytra, jak zawsze, kiedy nie mam pomysłu na wycieczkę. Może będzie szadź na Makowicy?

Nie widać w ogóle Pasma Radziejowej. Tonie we mgle. Po Paśmie Jaworzyny Krynickiej także snują się gęste mgły. Szczyt Makowicy jest niewidoczny. Ale gdy dojeżdżam do cmentarza pod Rytrem, gdzie zwykle zostawiam samochód, mgła odsłania na chwilę jej zbocza i zauważam trochę szadzi. To wystarcza, żeby mnie zachęcić.

Idę do góry tradycyjnie gminnym żółtym szlakiem. Jest rzeczywiście chłodno, ale prawie bezwietrznie. A powoli zza chmur zaczyna przebijać się słońce. To napawa nadzieją, że będzie  ładnie.

Kiedy jednak wchodzę do lasu i drapię się stromą, kamienistą ścieżką do góry, mgła wraca. Moje ulubione polany pod szczytem też toną we mgle. Jest trochę szadzi, ale nic specjalnego. Kiedy docieram do niebieskiego szlaku, wychodzi słońce. Postanawiam pójść na Makowicę, a potem wrócić przez Głęboki Jar z powrotem do Życzanowa.

Na Makowicy poza szadzią jest już troszeczkę śniegu. Czyli, że idzie zima. To mój pierwszy śnieg w tym roku.

Chwilę po zdobyciu szczytu gubię szlak. Jak zwykle. Ale nie chce mi się wracać. Ścieżka, którą idę, jest zachęcająca i według mnie schodzi w dobrym kierunku. Prawie. A jak wiadomo, „prawie” robi różnicę. Ląduję na czerwonym szlaku, tuż przy schronisku na Cyrli. Czyli, że zeszłam na drugą stronę Makowicy. Brawo!

W schronisku radzą mi, żeby zejść pod zamek w Rytrze, a stamtąd prowadzi ścieżka do mostu w Życzanowie. Jest jeszcze co prawda gminny szlak do Życzanowa, ale skoro gubię się na znanym mi  szlaku… Wolę już nie ryzykować i wybieram pierwszą opcję.

Ścieżka wzdłuż Popradu jest bardzo ładna, więc w gruncie rzeczy jestem zadowolona, że się zgubiłam, bo w ten sposób dowiedziałam się o jej istnieniu.