Rośliny naczyniowe

Złota jesień w Gorcach

Turbacz -13 października 2018

Połowa października to środek polskiej złotej jesieni. Wtedy jesień w Beskidach jest najpiękniejsza, bo karpacka buczyna jest już w pełni przebarwiona. Na weekend była zapowiadana wspaniała pogoda, więc postanowiłam w pełni wykorzystać te dwa dni na włóczenie się po górach, bo już za tydzień, nawet, gdyby było słonecznie, nie będzi aż tak pięknie.

W sobotę wybieramy się z Lilą i Markiem na Turbacz. Zostawiamy samochód na Przełęczy Knurowskiej i idziemy czerwonym szlakiem. Żeby zrobić kółko i wrócić w to samo miejsce, Marek planuje powrót ścieżkami poza szlakiem. Zobaczymy, czy nam się to uda.

Idziemy niespiesznie, cieszymy się jesienią, zachwycając się każdym kolejnym złotym bukiem. To bardzo widokowa trasa, już na samym początku pokazują się Tatry. Ich widok będzie nam towarzyszył  przez cały dzień.

Zatrzymujemy się na odpoczynek na Polanie Zieleniec. Potem przez Kiczorę i Halę Długą docieramy na Turbacz. W schronisku pijemy kawę – w kawiarence nie ma nikogo, więc możemy w spokoju zjeść kultowy gorczański deser – bardzo kruchą szarlotkę z bitą śmietaną i jagodową polewą. Po chwili robi się straszna kolejka, więc mieliśmy dużo szczęścia.

Wracamy Halą Długą na Kiczorę. Marek nie znajduje tam widocznej na mapie ścieżki, którą planował nas sprowadzić. Idziemy więc kawałek gminnym szlakiem prowadzącym do Ochotnicy Górnej, potem musimy znaleźć jeszcze jakąś ścieżkę, która będzie odbijać w stronę Przełęczy Knurowskiej.

Trasa jest piękna, widokowa, sporo pięknych polan. Niestety źle skręcamy i schodzimy obok schroniska młodzieżowego „Ustrzyk” w Ochotnicy Górnej. Marek w poczuciu winy podejmuje się wrócić sam po samochód. Ma przed sobą dwa kilometry asfaltem. A my z Lilą rozsiadamy się na wygodnej ławeczce i czekamy, aż po nas przyjedzie.

To  był piękny dzień!