Rośliny naczyniowe

W Rudawach Słowackich z Kołem Grodzkim PTTK

Ružínsky Kras - Sivec - 30 września 2018

Zapisana na kolejną zorganizowaną wycieczkę, tym razem organizowaną przez Koło Grodzkie sądeckiego PTTK, pomna na ubiegłą niedzielę, postanawiam jechać, choćby prognozy pogody nie wiem, jak straszyły. Na szczęście pogoda zapowiadana jest wspaniała.

Jedziemy dość daleko, bo zdobywać będziemy Sivec (781 m n.p.m.), znajdujący się w Paśmie Czarnej Góry (Čierna hora), najdalej na wschód wysuniętej części Rudaw Słowackich (Slovenské rudohorie). Jest to szczyt zaliczany przez niektórych do 10 najbardziej widokowych na Słowacji. Na zdjęciach wygląda rzeczywiście ciekawie. Może tam rosnąć wiele ciekawych roślin – co prawda teraz jest już na nie za późno, ale jak zobaczę coś interesującego, to będzie mi łatwiej pojechać tam jeszcze raz latem.

Kiedy wychodzę z domu, jest jeszcze całkiem ciemno. Słowacja wita nas gęstą mgłą. To znaczy, że zapowiada się wyśmienita pogoda. Koło moich ulubionych skał  Bradlovego pasma gęsta mgła znika i wychodzi piękne słońce. Oczywiście tu i ówdzie snują się malownicze pasma mgieł, ale to tylko upiększa widoki.

Dojeżdżamy do wsi Margecany. Znajduje się tu zapora na rzece Hornad. Dzięki niej powstał duży, malowniczy zbiornik wodny o nazwie Ružín. Stąd nazwa, nadawana otaczającym go górom – Ružínsky Kras. Jest zbudowany z dolomitów i wapieni. Znajduje się tu kilka ciekawych jaskiń, m.in. Antonova jaskyňa (Malá Ružínska jaskyňa). Niestety, są na terenie ścisłego rezerwatu i można je obecnie zobaczyć po uzyskaniu zezwolenia i wniesieniu sporej opłaty. Albo zrobić to nielegalnie, ale mandat jest bardzo wysoki.

Zielony szlak, którym wchodzimy na szczyt, jest bardzo ładny. Schodzimy z niego na ścieżkę, oznaczoną kolorem czerwonym, aby dojść na Malý Sivec, znany także jako Drienková skala, skąd roztacza się piękny widok. Idziemy tą dróżką dalej, bo łączy się z naszym zielonym szlakiem. Dochodzimy do Przełęczy pod Sivcem (Priehyba pod Sivcom) i żółtym szlakiem docieramy na skalisty, zbudowany z białych wapieni szczyt  Sivca. Jest tu przepięknie. A widoki są rzeczywiście niesamowite. I rosną jakieś nieznane mi rośliny, ale nie dam rady ich oznaczyć, bo już dawno przekwitły. Może uda mi się wyciągnąć tu przyjaciół, chociaż na pewno będą marudzić, że za daleko.

Potem schodzimy z powrotem na przełęcz i wracamy na zielony szlak. Idziemy nim na szczyt o nazwie Galova. Tam zmieniamy szlak na żółty i idziemy już nieciekawą trasą, która prowadzi stokówkami. Jakieś 10 kilometrów. A potem jeszcze 5 kilometrów asfaltem. W sumie przechodzimy 24 kilometry. Trochę dużo, jak na mnie. Ale na zorganizowanej wycieczce trzeba się dopasować. Trudno.

Na trasie jest oczywiście tradycyjne ognisko i pieczenie kiełbasy. To osładza mi trochę nudne i długie przejście, bo przepadam za kiełbasą z ogniska.

I jestem bardzo zadowolona, że pojechałam na tą wycieczkę. Spotykam kilku starych znajomych, poznaję sympatycznych nowych. Nigdy tu jeszcze nie byłam, a Sivec  był wart poświęcenia!