Rośliny naczyniowe

Minčol

Góry Czerchowskie - 19 sierpnia - 2018

Znowu Słowacja.Tym razem Marty i Krzyśka nie trzeba namawiać. Sami przygotowywują trasę wycieczki w Góry Czerchowskie, na ich najwyższy szczyt - Minčol  (1157 m).

Byłam tam z dziesięć lat temu. Strasznie lało, więc wiele nie pamiętam z tamtej wycieczki. Tylko wejście na wapienne wzgórze Zamὀk w Kamenicy, na którym znajdują się resztki ruin zamku. Zeszliśmy na dół, akurat przestało padać i wyjrzało słońce, więc był to przyjemny spacer, a widoki ze szczytu tego pagórka wspaniałe.

Tym razem moi przyjaciele zaplanowali wyjście z Kyjova. Można stamtąd zrobić kółko, a trasa jest krótsza, niż ta z Kamenicy. Trochę było mi szkoda, że nie wdrapiemy się na Zamὀk, ale spojrzałam na mapę, w Kyjovie były ciekawe wapienne wzgórza : Lysá hora i Kyovskie Bradielkὀ, więc się nawet ucieszyłam, że skoro wycieczka jest krótka, to będę mogła je zobaczyć.

Baliśmy się trochę, bo przy wsi była osada romska, ale zostawiliśmy samochód na środku wsi. A liczna grupa spotkanych w końcowym odcinku szlaku Romów zachowywała się bardzo poprawnie i nikt nas nie zaczepił. Nawet bardzo grzecznie odpowiadali na nasze „Dzień dobry”.

Wycieczka była wspaniała. Szlak bardzo urozmaicony. Najpierw urokliwa słowacka wioska, ze starymi zabudowaniami po obu stronach potoku (typowa słowacka zabudowa wsi na tych terenach), potem pieniński pas skałkowy, następna część szlaku jak typowa trasa w Beskidzie Sądeckim, wyżej las zrobił się bardzo bieszczadzki, a na szczycie było już całkiem jak na połoninach. Potem Sokolia Skala, kojarząca się zupełnie z Pieninami albo Jurą Krakowsko-Częstochowską. I spacer „majowymi” łąkami. A potem znowu, po opuszczenia Kyjova, wróciliśmy w pieniński pas skałkowy i plątali po malowniczych wapiennych skałkach, rozrzuconych wśród łąk słowackiego”PGR-u”.

A na dodatek prawie żadnych turystów. Tylko my i góry. To właśnie jest zaletą większości gór na Słowacji – cisza i spokój, ludzie zamieszkują tylko w gęsto zabudowanych wioskach, a góry są „czyste” od jakiejkolwiek cywilizacji.

Żadne z nas nie spodziewało się, że wycieczka na Mincol aż tak nas zachwyci. Krzysiek po powrocie dorwał się do mapy i już zaczął planować następną wycieczkę w tamte okolice. Ja też tam wrócę z dużą przyjemnością.