Rośliny naczyniowe

Nareszcie w Tatrach!

Tatry - Grań Goryczkowych - 3 sierpnia 2018
 
Trasa: Kuźnice – Myślenickie Turnie (1354 m n.p.m.) – Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) – Pośredni Wierch Goryczkowy (1874 m n.p.m.) – Goryczkowa Czuba (1913 m n.p.m.) – Suche Czuby Kondrackie (1840 m n.p.m., 1850 m n.p.m., 1870 m n.p.m ) – Suchy Wierch Kondracki (1890 m n.p.m) - Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.)  – Schronisko na Hali Kondratowej – Kuźnice

Jakoś tego lata nie mogliśmy się wybrać w Tatry. Zwłaszcza pogoda ciągle była jakaś taka niepewna, a my zawsze chcemy mieć na Tatry piękną.

Sądeckie PTT w lipcu na jedną z wycieczek wybrało się na Goryczkowe. Jeździłam z nimi w Tatry przez parę lat i nigdy nie było takiej wycieczki. Byłam pewna, że oprócz Bystrej i Błyszcza byłam już na wszystkich szczytach dostępnych turystycznie w Tatrach. A tu nagle jakieś Goryczkowe! Nazwa skądś znajoma, ale ja tam na pewno nie byłam! Zajrzałam do Internetu i zobaczyłam, że to piękne miejsce i że trzeba koniecznie się tam wybrać.

Zadzwoniłam do Marty i jej o tym powiedziałam, a jak się okazało, ani ona, ani Krzysiek też tam nie byli, więc im się ten pomysł na wycieczkę bardzo spodobał. I w kalendarzu akurat na sierpień mieli zdjęcie Goryczkowej Czuby, więc ustaliliśmy, że będzie to nasza pierwsza wycieczka w Tatry w tym sezonie.

Wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję (pogoda i wolny czas) i pojechaliśmy nadrobić zaległości.

Pogodę mieliśmy rzeczywiście wspaniałą, chociaż chwilami było trochę gorąco. A trasa granią Goryczkowych jest naprawdę przepiękna i było nam wstyd, że ją w naszych tatrzańskich wycieczkach przeoczyliśmy. Tym bardziej byliśmy szczęśliwi, że się tu wybraliśmy. Zwłaszcza, że jest to trasa w sam raz dla nas, bo nie jest zbyt długa. Co prawda szczytów się nie zdobywa, bo szlak je wszystkie trawersuje, ale za to idzie się bardzo przyjemnie. 

Na Kasprowy Wierch wchodziła masa ludzi, a był to piątek – nie wyobrażam sobie, co dzieje się w sobotę i niedzielę. Potem było już luźniej, ale i tak sporo turystów. Musiałam się namęczyć, żeby zrobić zdjęcia bez ludzi.

Nie było co prawda prawie wcale roślin, bo tam są granity, więc roślinność jest uboga, ale widoki nagrodziły mi ten brak z nawiązką.

I nawet dwukrotne odstanie w korku w Poroninie nie było w stanie zepsuć nam doskonałych humorów.