Rośliny naczyniowe

Po słowackiej stronie Pienin

Droga Pienińska - Czerwony Klasztor - Płaśnia - Leśnica - 15 kwietnia 2018

Tym razem Pieniny. Jedziemy z Martą i Krzyśkiem do Szczawnicy. Zachciało im się Drogi Pienińskiej. Ja co prawda myślałam trochę o krokusach w Gorcach, ale cóż… mogą być i Pieniny, mimo, że pewnie  będzie tam jeszcze niewiele kwitło.

Na miejscu okazuje się, że w Szczawnicy wiosna na całego. Drzewa się już mocno zielenią, a wszystko kwitnie na potęgę. Jest pięknie. Dawno tędy nie szliśmy, więc świeżym, a co za tym idzie, zachwyconym okiem spoglądamy na legendarny Przełom Dunajca. Rano nie ma tu wielu turystów, więc idzie się bardzo przyjemnie.

Zauważam spore kępy lulecznicy kraińskiej. Rzucam się, aby je fotografować. Za chwilę są następne i następne. Coś mi się tu nie zgadza. Przecież podobno jedyne stanowisko tej rośliny w Pieninach ma się znajdować na stromych zboczach Ociemnego Wierchu. Dopiero po dłuższej chwili dociera do mnie, że przecież jestem na Słowacji, a nie w Polsce, a informacje, jakie znalazłam, dotyczyły polskiej części Pienin.

Zakwitła już smagliczka skalna – pięknie zdobi ściany pienińskich skał.

Okazuje się, że do Czerwonego Klasztoru jest ponad 10 kilometrów. A my mamy w planie jeszcze przejście górami.

Szybko zwiedzamy zabytkowy klasztor, kilka lat temu udostępniony dla turystów.

Został  założony  przez kartuzów już w XIV w. Przebywali tu do II poł. XVI., potem reformacja i trudna sytuacja polityczna Węgier po bitwie pod Mohaczem spowodowały, że klasztor mocno podupadł, a potem opustoszał.

Dopiero w  XVIII w. w klasztorze zamieszkali karmelici bosy, którzy go odnowili i rozbudowali. Zajmowali się leczeniem chorych oraz uprawą roślin leczniczych i sporządzaniem leków.
Do legendy przeszedł brat Cyprian – lekarz, aptekarz i botanik. Jego najwybitniejszym dziełem jest zielnik, zawierający 283 rośliny pienińskie i tatrzańskie. Jak głosi podanie, zakonnik sporządził lotnię i pofrunął z Trzech Koron w stronę Tatr.

Klasztor jest wart odwiedzenia. Na szczególną uwagę zasługuje pięknie odnowiony kościół pod wezwaniem św. Antoniego Pustelnika.

Po zwiedzeniu klasztoru pora na góry. Idziemy czerwonym szlakiem na Płaśnię (Plašná, 889 m n.p.m.), najwyższy szczyt w Grupie Golicy, potem schodzimy zielonym do Leśnicy, a stamtąd wracamy na Drogę Pienińską i do Szczawnicy.

Po drodze podziwiamy wspaniałą panoramę Tatr. A na pienińskich łąkach łanowo zakwitły właśnie pierwiosnki wyniosłe. To piękny widok.
 
Wycieczka była bardzo udana. Mieliśmy dobrą pogodę – może nie było błękitnego nieba, ale słońce wyglądało co chwilą zza chmur, a nie było tak gorąco, jak tydzień temu, więc szło się nam bardzo przyjemnie.