Rośliny naczyniowe

Litmanowa

Beskid Sądecki - Góry Lubowelskie - 21 stycznia 2018

Pogoda na weekend miała być nieciekawa. Pochmurnie i opady śniegu z deszczem, a w najlepszym razie śniegu. Sobotę miałam zajętą, więc pozostawała niedziela. Zgodnie z prognozami trochę prószył śnieg i było pochmurnie. Nie miałam pomysłu na wycieczkę. Nawet miałam ochotę zostać w domu. Ale byłam ciekawa, czy w Beskidzie Sądeckim pojawiło się więcej śniegu, bo do tej pory było go niewiele.

Pojechałam, jak zwykle, kiedy nie wiem, gdzie mam się wybrać, w stronę Piwnicznej. Niestety, śniegu po okolicznych górkach właściwie nie było. Zaczęłam się więc wahać  pomiędzy Wierchomlą a Kosarzyskami, bo tam z reguły jest najwięcej śniegu. Wybrałam Kosarzyska, bo były bliżej.

I to była, jak się później okazało, bardzo dobra decyzja. Wysiadłam na parkingu. Powiedziałam dzień dobry paniom stojącym przy samochodzie obok. Kiedy się odwróciły, okazało się że to dobre znajome z PTT, z którymi zdobyłam już niejeden szczyt. Szły do sanktuarium maryjnego w Litmanowej. Zaprosiły mnie do wspólnej wędrówki – a ponieważ przecież nie miałam żadnych planów, to chętnie z nimi poszłam.

Zatrzymałyśmy w bacówce na Obidzy na krótki odpoczynek, a potem wyruszyłyśmy dalej.

Cały dzień było pochmurno i prószył śnieg. Ale było ciepło i bezwietrznie. Śniegu było całkiem sporo. Tu i ówdzie pojawiała się szadź. Sceneria była prawdziwie zimowa.

Grekokatolickie sanktuarium maryjne w Litmanowej powstało na północno-wschodnich stokach Eliaszówki na polanie Zvir, po objawieniach, jakich doświadczały w tym miejscu w latach 1990-95 dwie dziewczynki – Ivetka i Katka. Ukazywała im się w tym miejscu kilkakrotnie Matka Boska.

Jest to podobno (z uwagi na to sanktuarium) obecnie jedna z najbardziej odwiedzanych miejscowości w północnej Słowacji.

Byłam bardzo zadowolona, że znajome zachęciły mnie do pójścia z nimi, bo sama, zwłaszcza zimą, nigdy bym się tam nie wybrała. One chodzą tam kilka razy w roku, więc świetnie znają drogę.

To była bardzo przyjemna, choć nieplanowana wycieczka, a na dodatek w bardzo miłym towarzystwie.