Rośliny naczyniowe

Spacer na Mużeń

Pogórze Rożnowskie - 12 listopada 2017

Miało być ponuro i zimno. A nawet padać. Nie mogliśmy się zdecydować, czy się gdzieś wybrać. Rano rzeczywiście padało. Potem zaczęło się przecierać. Ale za chwilę znowu się zachmurzyło. Zrezygnowaliśmy z wycieczki.

Koło jedenastej wyjrzało słońce. Byłam pewna, że to tylko na chwilę. Ale myśl o tym, że za każdym razem, jak się rozjaśni, będę żałowała, że siedzę w domu, postanowiłam wybrać się na spacer. Najbliżej mam na Mużeń przez Januszową. Poszłam. Słońce świeciło. Nie było wcale zimno, nie wiał też wiatr,  a z każdą chwilą z nieba znikały ciemne chmury. O pierwszej było już właściwie bezchmurnie.

Spotkałam dwie znajome panie z PTT – szły tą samą trasą, tylko w przeciwnym kierunku.

Jak zwykle, tuż za miastem można spotkać zdecydowanie więcej zwierząt, niż w górach. Najpierw spotkałam wiewiórkę, później ukrytego w bruździe bażanta. Potem obserwowałam parę kowalików, niestety trudno je było sfotografować, bo były bardzo ruchliwe. A na szczycie Mużenia wyszłam prosto na dorodnego lisa. Przez sekundę czy dwie patrzyliśmy na siebie zaskoczeni. Dawno już nie widziałam lisa z tak bliska. Kiedy zdecydowałam się unieść aparat, lis zdecydował się dać nura w krzaki. Oczywiście on był szybszy. 

Mimo prawie połowy listopada, na Pogórzu Rożnowskim jest jeszcze całkiem złoto. I kwitnie sporo roślin. To pewnie dlatego, że jeszcze nie było tutaj tej jesieni przymrozków.