Rośliny naczyniowe

Czupel

Beskid Mały - 20 lipca 2017

Namówiłam Lilę i Marka, żeby pojechali ze mną Beskid Mały. Czupel, najwyższe wzniesienie tego pasma, to ostatni szczyt brakujący mi do korony Karpat. Przy okazji moglibyśmy zajrzeć do rezerwatu Zasolnica, który jest w pobliżu.

Decydujemy się na wycieczkę mimo, że zapowiadany jest duży upał. Ale wybrana przez nas trasa z Czernichowa prowadzi w większości lasem, więc może nie będzie tak źle.

Idziemy szlakiem zielonym, później żółtym, czerwonym i niebieskim. Trasa bardzo przyjemna. Kwitnie jeszcze sporo naparstnicy purpurowej. Jest gorąco, ale wieje przyjemny chłodny wiaterek, więc idzie się całkiem nieźle. Zdobywamy Czupel i schodzimy niebieskim szlakiem z powrotem do Czernichowa. Szlak początkowo przyjemny, robi się bardzo stromy, niewygodny i w dodatku bardzo kamienisty. Mocno bolą kolana. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego zejścia w Beskidzie Małym. Ale zdobyłam wreszcie Koronę Karpat Polskich, więc nie wypada narzekać.

Podjeżdżamy do Porąbki, skąd niebieskim szlakiem idziemy do rezerwatu Zasolnica. Pierwszy raz w życiu widzę taką buczynę. Na stromym zboczu rosną gęsto niezwykle wysokie buki. Prawie nie ma runa leśnego i podszytu. Dno lasu wyścielone jest grubą warstwą zeszłorocznych liści. Ma się wrażenie, jakby to był listopad, a nie lipiec. Dopiero jak się podniesie głowę do góry, to widzi się gęste zielone korony. Było tam strasznie duszno, więc poszliśmy do góry tylko kawałek – może pozostała część rezerwatu wygląda inaczej, ale tam gdzie byliśmy, wszędzie jak okiem sięgnąć, widać było proste, jednakowe pnie buków. Czuliśmy się, jak w jakiejś niesamowitej katedrze.