Rośliny naczyniowe

W Górach Słonnych

Bezmiechowa Górna, Manasterzec, Bykowce, Sanok - Olchowce, Czerteż - 16 lipca 2017

Wybieramy się z Martą i Krzyśkiem w Góry Słonne. Dla mnie będą kolejne karpackie rezerwaty, dla Krzyśka cerkwie. Dla Marty pozostaje przyjemność z chodzenia i poznawania nowych miejsc i szlaków.

Po drodze zatrzymujemy się w Lesku,  w kultowej cukierni „Szelców”, na małą słodką przekąskę. Obiecujemy sobie to już od kilku lat, za każdym razem, jak tamtędy przejeżdżamy. Oferta imponująca, a ciasta rzeczywiście przepyszne.

Najpierw odwiedzamy Bezmiechową Górną – jest tam lotnisko szybowcowe, rezerwat Dyrbek i cerkiew. Próbujemy dostać się do rezerwatu od dołu – jest to jednak zupełnie nierealne. Na mapie teoretycznie przez rezerwat prowadzi leśna droga, w praktyce jest niesamowicie zniszczona przez wyrąb drewna i przechodzi chyba spory kawałek od rezerwatu, więc rezygnujemy.

Podjeżdżamy na szczyt szybowiska – widoki rzeczywiście wspaniałe. Ośrodek szybowcowy w Bezmiechowej Górnej powstał już przed wojną, a w 1929 roku odbyły się tu pierwsze zawody szybowcowe. Stąd jest też wygodne wejście do rezerwatu, więc robimy sobie mały spacer.

Potem jedziemy zobaczyć cerkiew w Manastercu. Obok jest stary, nieużywany most kolejowy.

I kolejny rezerwat – Góra Sobień. Są tam ruiny XIV-wiecznego zamku Kmitów. Ścieżka przyrodnicza prowadzi tylko do zamku – może kiedyś szła dalej, ale teraz wszystko jest zarośnięte. Na szczycie, przy ruinach rosną obrazki alpejskie. Widok na San jest piękny. Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę przy ruinach radzieckiego schronu z 1941 roku i jedziemy dalej.

Mamy w planie jeszcze jeden rezerwat – Polanki. Przechodzimy najpierw ścieżką przyrodniczą-dydaktyczną, w Bykowcach, która prowadzi przez część rezerwatu. Chcemy jednak zobaczyć  jeszcze skałę „Wielki Kamień”, która znajduje się w innej części tego rezerwatu. Wejście na szlak jest dość ukryte, ale przy pomocy tubylców udaje się go nam odszukać. Idziemy szlakiem zielonym do skałki. Rzeczywiście warta obejrzenia. Zresztą cały las jest tutaj bardzo ładny. Ponieważ straszy nas burza, nie idziemy więc już do następnej, mniejszej, tylko czarnym, bardzo stromym szlakiem schodzimy z powrotem do  Bykowiec.

Na obrzeżach Sanoka zatrzymujemy się w Olchowcach przy kolejnej cerkwi.

Następnie udajemy się do Czerteża. Ma być tam kolejna cerkiew do obejrzenia. Trochę błądzimy, ale w końcu znajdujemy znak kierujący nas do cerkwi. Zatrzymujemy się na placu zrujnowanej Rolniczej  Spółdzielni Produkcyjnej „Jedność”  i ścieżką udajemy się do cerkwi. Jej widok jest dla nas ogromnym zaskoczeniem. Jest całkowicie odnowiona. Ma bardzo piękny kształt. Niestety, jest ogrodzona wysokim płotem i zamknięta. Nawet zrobienie zdjęć jest bardzo trudne. Jest obecnie własnością grekokatolików, ale nie jest na razie używana. Wyposażenie (Ikonostas) jest podobno w muzeum w Sanoku. Obejrzenie jej nawet zza płotu stanowi duże przeżycie i jesteśmy bardzo zadowoleni, że tu przyjechaliśmy.

Ponieważ zrealizowaliśmy wszystkie nasze plany na ten dzień, zadowoleni wracamy do domu.