Rośliny naczyniowe

W okolicach Sękowej i Ropicy Górnej

Beskid Niski - 5 listopada

Na niedzielę zapowiadany jest deszcz, więc jak zwykle w takich sytuacjach postanawiamy wykorzystać pogodną sobotę. Jesteśmy w lepszej sytuacji, niż grupy zorganizowane, możemy wybierać.

Jeszcze wieczorem nie mamy pomysłu na wycieczkę. Rano budzi mnie telefon. Jedziemy w okolice Gorlic. Przyjaciółka zaplanowała dla nas trasę – przejście z Sękowej przez Rychwałdzką Górę (Obocz) i Huszczę na Przełęcz Owczarską, zejście do Ropicy Górnej, tam cmentarze z I wojny światowej, cerkiew, później przejście na drugą stronę drogi i kolejne cmentarze rozrzucone po okolicznych wzgórzach, a następnie powrót do Sękowej. Pomysł na wycieczkę fajny, i z uwagi na listopadowe święta, bardzo na czasie.

Z Sękowej dochodzimy do niebieskiego szlaku lokalnymi drogami. Potem cały czas niebieskim szlakiem aż  do Przełęczy Owczarskiej. Chwilami wieje bardzo silny wiatr – zwłaszcza na otwartych przestrzeniach, ale ponieważ słońce co chwilę przebija się zza chmur i nie jest zimno, to jesteśmy zadowoleni z pogody.Tuż nad Ropicą Górną rozpalamy ognisko – czas na pieczoną kiełbasę.

Cała Ziemia Gorlicka jest gęsto usiana cmentarzami wojennymi z I wojny światowej. Co roku odwiedzamy kilka spośród nich. W Ropicy Górnej udaje nam się znaleźć dwa spośród trzech zaplanowanych – 67 i 68, a później, po obejrzeniu zabytkowej cerkwi (także w środku, dzięki uprzejmości proboszcza), odszukujemy nad wsią, po drugiej stronie jeszcze dwa – 77 i 78.

Na cmentarzu nr 77 spotykamy jego opiekunów - są to policjanci z Warszawy i ze Szczecina, którzy się nim opiekują. Ustawili właśnie nowy, drewniany krzyż i  malują krzyże na nagrobkach.

Już nad Małastówką zauważam dziwne pnącze, bardzo dekoracyjne, którego nigdy do tej pory nie widziałam. Jestem nim mocno zaintrygowana.

Później, po drugiej stronie, w okolicach cmentarza nr 77, zauważam go znowu w małym zagajniku. Jest go tu pełno. Większość drzew jest nim dosłownie pokryta. Nie ma go w bukowym lesie, przez który przechodzimy, ale dwa kilometry dalej, koło cmentarza nr 78, znowu się pojawia. I też jest go tu sporo.

W domu udaje mi się oznaczyć tą roślinę. To jakiś gatunek dławisza, najprawdopodobniej dławisz okrągłolistny (Celastrum orbiculatus). Pnącze to żyje dziko w Azji (Japonia, Chiny, Korea). To bardzo ekspansywna roślina. I wygląda na to, że spodobało mu się w Beskidzie Niskim. Ktoś musiał go posadzić w tych okolicach i potem rozniosły go ptaki, którym podobno bardzo smakują jego owoce.